FIZYKI GALILEUSZOWSKIE   1987/88
a raczej fizyka galileuszowskich echolokalizacji.
- Kolorem czerwonym dopisano późniejsze korekty i uwagi - ostatnia zmiana  29.12.2011.
Jest to kopia mojej przełomowej, ale bardzo starej pracy
.
Ale może brak w niej niektórych rysunków, bo nie mam ich elektronicznej wersji..
Kopia to prymitywna papierowego maszynopisu z przełomu lat 1987/88.  Obecnie jest w niej wiele błędów edytorskich, powstałych podczas kilku jej konwersji.
Także symbolika różni się od obecnej, stosowanej w pozostałych stronach niniejszej witryny.

Spis treści


FG1             Galileuszowskie kinematyki radarowe

FG2.             EFG.  -  Elektromagnetyczna „fizyka (echolokalizacja) galileuszowska.  (eT).

FG3.             Różne światła (sygnały) i fizyki (echolokalizacje).  -  Paradoksy. 

FG4.            .Kontrakcje.

FG5.             Trzy obiekty.  -  Echolokalizacja eT.

FG5A.          Trzy obiekty.  -  Paraecholokalizacja eRT.

Komentarz historyczny, czyli trochę z historii mojej fizyki.

Skorowidz.
 

wersja  1988  z późniejszymi poprawkami - ostatnia zmiana  29.12.2011.

strona glówna całej witryny fg

  Spis treści całej witryny fg

Słownik

 

 

 





FG1      Galileuszowskie kinematyki radarowe [1]

(galileuszowskie, znaczy euklidesowe)

 

Oto kompletna kinematyka[2], a nawet dowolna ich mnogość

 

(1.1).           x1 = x1(...) = c1(t1 - t0) = c2(t1 - t2)


 

- Wymyślasz (postulujesz) sygnały c  o jakich chcesz prędkościach (funkcjach) c1,c2  względem danego radaru (echosondy)[3], zadajesz klasyczne równanie (funkcję) interesującego cię ruchu i wyprowadzasz wszystkie jego kinematyczne wzory - w fizyce[4] tych sygnałów. - Gdy ma to być ruch jednostajny, piszesz oczywiście równanie

 

(1.2).                 x1 = V(t1 - td).


 

Jeżeli ma to być relatywistyczna fizyka radaru eR, lokalizującego ainstainowskimi sygnałami c1R = -c2R = c , to otrzymasz wszystkie wzory jego szczególnej teorii względności. Także te wstydliwie ukrywane i uśredniane - np. własne relatywistyczne współczynniki Dopplera. - Ale my zaczniemy ostrzej, bo od ogólniejszej fizyki eQ, w której ośrodek przenoszący sygnały c  porusza się względem radaru z jakąś prędkością w  (robi mu wiatr). Wtedy te sygnały c  względem ośrodka, względem radaru pędzą z galileuszowskimi prędkościami

 

c1Q =  w + c    od radaru do lokalizowanego obiektu - jest to sygnał wysłany

(1.3).                                           w chwili t0

 

c2Q = w - c     od lokalizowanego obiektu do radaru - sygnał ten wraca do radaru

w chwili t2 .

 

Gdy interesuje cię ruch jednostajny VQ = const, to otrzymasz jego kinematykę

(1.4).             x1Q = VQ(t1Q - td) = (c + w)(t1Q - t0) = (c - w)(t2 - t1Q [5]   patrz rysunek.

 

Jeśli znamy dopplerowską chwilę td  (mógł ją radar zmierzyć podczas zderzenia z obiektem - bo działo się to na jego linii świata) i prędkość w  wiatru, to wiemy już wszystko o kinematyce lokalizowanego ruchu. Bo chwile t0,t2  znamy z pomiaru (tak samo jak dla td  bezpośredniego i jednoznacznego)[6], a resztę zlokalizujemy (obliczymy na odległość).

Lokalizowana tymi sygnałami eQ prędkość VQ i współrzędne t1Q,x1Q (i wszystko inne) mogą mieć oczywiście niewiele wspólnego z obiektywną rzeczywistością, czyli z prawdziwym a nie lokalizowanym przebiegiem lokalizowanego ruchu, ale właśnie to jest naszą wielką nadzieją - że może i Einstein swoimi sygnałami eR zlokalizował zupełnie coś innego niż prawdę. Że coś naprawdę porusza się i zachowuje nie aż tak dziwnie (jak on obliczył). - Bo może prawdziwe światło jest mniej dziwne (niż on zapostulował)? [7]

Bo Einstein sądził że jeśli istnieje ośrodek przewodzący światło c , to musi on spoczywać jednocześnie względem wszystkich - i względem radaru (wówczas w = 0  i  VQ ŕVR)
i względem lokalizowanego obiektu (wtedy w = VQ ŕVP), czyli że jednocześnie 0 = w ≠ 0.
A że takiego absolutnego ośrodka nie można sobie wyobrazić, powiedział że on nie istnieje, czyli że światło rozchodzi się w niczym (w pustce). Oznacza to, że fala elektromagnetyczna jest falą niczego (no, może prawdopodobieństwa). A oszczędzając nam tego niewyobrażalnego eteru, w zamian dał nam absolutnie niewyobrażalny świat. A nawet światy (czasy i przestrzenie) własne. - Może jednak lepsze są własne etery?

Wstawiając do (1.4) prędkość w = 0  lub  w = VQ , otrzymamy dwie różne kinematyki.
- A Einstein sądził że to jedna i ta sama! - Bo aż tak dziwny jest ten świat ("pseudoeuklidesowy").

Ale wróćmy do rzeczy. - Z dwóch ostatnich członów kinematyki (4) piszę
 

(1.5).

Kładąc to np. do członu trzeciego, otrzymamy

 

(1.6).

 

Są to uogólnione wzory na relatywistyczne współrzędne, lokalizowane radarem eQ. [8] Wstawiając je do (1.4), będzie

 

(1.7).

 

A stąd lokalizowana w eQ prędkość obiektu (względem radaru a nie ośrodka)

 

(1.8).

= βQ·c

[9]

 

 

gdzie

(1.9).

drugim pomiarem może być    (chwila zderzenia w granicy Dopplera d).

 

- Jest to uniwersalny współczynnik radarowy,[10] bo wszystkie radary (wszystkich fizyk) liczą go jednakowo - bo wszystkie radary mierzą te same chwile radarowe   i   (bo mierzą je naprawdę, czyli bezpośrednio i jednoznacznie - bo na swojej linii świata). - Współczynnik K2  jest więc łącznikiem między wszystkimi fizykami (lokalizującymi dowolnymi sygnałami). I jego pierwiastek, czyli uniwersalny (średni) współczynnik Dopplera

(1.10).

 

w którym własne współczynniki Dopplera zdefiniowane są znanymi wzorami

 

(1.11).

dla sygnałów c1  wysłanych  () od radaru do lokalizowanego obiektu

 

(1.12).

dla sygnałów c2  odbitych  (w  ) od lokalizowanego obiektu do radaru.

 

W eQ są nimi

 (1.11Q).

 

(1.12Q).

 

- Ponieważ w naszym przypadku drugim pomiarem jest , skorzystałem tu, podobnie jak przy wyprowadzaniu wzoru (1.8),
z faktu że  t2 + t0 - 2td = t2 - td + t0 -td  oraz że  t2 - t0 = t2 - td - (t0 - td).

       Nowa wielkość

 (1.13).

 

to uogólniony czynnik Lorentza. - Najłatwiej uzyskać go pisząc go tak [11]

 

(1.13a).

 

i wyznaczając  bR  w funkcji bw  - ze wzoru (1.8)

 

(1.14).

dopplerowska prędkość lokalizowana przez Einsteina (przez eR).

 

- Wiadomo że to bQ  z  w = 0  (lub ). - A wzór (1.13) możemy teraz zapisać krócej. - [12]

 

I na razie koniec. A zakończę zdaniem: - Kinematyka (1.1) jest standardowym generatorem dowolnych fizyk. I nazywam ją podstawowym równaniem (twierdzeniem) radarowym (echosondy). - Wygenerujcie więc wspomniane tu echolokalizacje eR i eP - ich kinematyczne wzory. - Może nawet nie tylko dla ruchu jednostajnego? - I może dla sygnałów zakrzywionych w "polu grawitacyjnym"? - Bo nawet jeśli to tylko, to na pewno dobra zabawa.

A w następnym odcinku wygeneruję echolokalizację eT, lokalizującą wyłącznie wartości "spoczynkowe" - nawet "spoczynkową" prędkość! - A później porozmawiamy o "paradoksach".

P.S.  - A może wyprowadzicie wzory eQ gdy w  nieznane?



czwartek 17.12.1987.
 

 

strona glówna całej witryny fg

  Spis treści tej strony

Słownik

 
 

 

FG2.        EFG.  -  Elektromagnetyczna "fizyka" (echoecholokalizacja) galileuszowska.  (eT).

X1 wezwał swoich najlepszych obserwatorów A, B, C  i powiedział: -

ZADANIE PIERWSZE  (Rys.2.1a). - Około 160 tys. lat temu i tak daleko, a dokładnie w zdarzeniu t0,x0, w Wielkim Obłoku Magellana wybuchła Supernowa S (SN1987A). Światło w drodze. Zobaczyć jak to wyglądało i meldować. Najpóźniej w terminie do . - Aha. - A czeka tutaj (w x1), zaś B i C zajmują dogodne pozycje - takie, by pędząc tu z szybkością |V|, ale B naprzeciw S a C od niej, spotkali się tu (w x1) z jej pierwszym sygnałem fotonowym. - Wykonać. - A w ogóle to ostatnio daje się zauważyć ogólny brak dyscypliny.

Zapewniam że starali się wszyscy, ale tylko C dostał pochwałę - B uzyskał kolejną naganę, zaś A usłyszał tylko:- Znów ledwo zdążyliście.

Ale X1 wkrótce znów wezwał wszystkich i powiedział:- Ostatnio nie wszystkim się powiodło. Więc daję wam szansę.

ZADANIE DRUGIE  (Rys.2.1b). - Zadanie jak poprzednie - kontynuował X1 - ale teraz B i C mają spotkać się z A w x1 jednocześnie, powiedzmy (spojrzał na zegarek) w chwili . I każdy wykona tam jedno zdjęcie. - Dostarczyć pocztą specjalną.

Tym razem naganę dostali wszyscy - bo na każdym zdjęciu było co innego!

 

W pierwszym przypadku B otrzymał naganę bo przypuszczał że może nie wykonać zadania. Usiłował nawet to wyjaśnić, ale X1 nie słuchał. No a gdy okazało się że B miał rację, to wiadomo - inaczej nie mogło się to skończyć. - Zaś B chciał wyjaśnić że skoro światło do wszystkich pędzi zawsze z tą samą szybkością c = 299.792.458 m/s, to on ma najmniejszą szansę. No bo on będzie się zbliżał do S, więc dla niego światłem będzie sygnał wysłany z niej z prędkością tylko .  Bo właśnie z nim B zderzy się z szybkością c. - Co innego A. Nie dość że będzie siedział na miejscu, to jego światło  naprawdę będzie c.  I to względem niego i względem S (S i A wzajemnie spoczywają). A o C lepiej w ogóle nie mówić, bo wiadomo że on zawsze dostaje najlepsze zadania. Tym razem też jego światło    będzie najszybsze (względem wszystkich)[13]. A że mają spotkać się w jednym punkcie x1, względem S nieruchomym, to wiadomo ...

Zaś jeśli chodzi o zadanie drugie. - Jeśli światła c  o różnych prędkościach   (w układzie S i A) mają dotrzeć w  do x1, to muszą zostać wysłane z S w różnych chwilach .  Zgoda, światło C  miało być wysłane najpóźniej, ale A znów miał szczęście. Bo do niego dotarł ostatni promyk, czyli dosłownie ostatni foton. Bo w  supernowa S zgasła właśnie na wieki. I nic dziwnego że zdjęcie C jest całe czarne.

Faktem jest że B tym razem był w najlepszej sytuacji - na jego zdjęciu S świeciła najjaśniej. Ale wiadomo - B to B a C to C, a poza tym nie o to chodziło. - Ale co dokładnie powiedział B ...  - Że światłem są tylko te sygnały które docierają "do" danego odbiornika z szybkością c.  Bo tylko one wzbudzają go elektromagnetycznie. A sygnałami c  o innych szybkościach[14]  w ogóle się nie zajmował. I słusznie - bo dla żadnego z nich nie mogą one być światłem. Bo albo to jakieś sygnały w locie, nie istniejące jeszcze dla nikogo, albo pędzące zupełnie gdzieś obok, albo te które dotarły do kogoś z innymi szybkościami. Niż c. A wiadomo że takie sygnały przenikają materię niepostrzeżenie. Chyba neutrinowo. - Wynikałoby z tego że absolutna jest szybkość światła, ale nie światło. Bo każdy ma swoje (docierające do niego) światło c  i chyba swoje promieniowanie reliktowe.

Jest więc tak (Rys.2). - Jeśli Radar A, wzbudzony elektromagnetycznie w chwili t0 , gdy S wyśle sygnały o różnych szybkościach, to tylko ten z nich który ma prędkość c1 = c + V  dotrze (w jakiejś chwili t1) do B z szybkością c.  A wzbudzony nim B wyśle sygnały o różnych szybkościach - ten z nich który "wróci"  do A  z szybkością c2 = -c  wzbudzi go elektromagnetycznie. I A zapisze chwilę t2 (t0  już zapisał - a B zapisał t1. - W innych chwilach nic się nie działo - nie zostali wzbudzeni.). - Ale A nie zna chwili t1  a chce ją znać. Musi więc jakoś ją obliczyć. Na odległość, czyli zlokalizować. Na pewno więc napisze kinematykę (ruchu jednostajnego)[15]

 

(2.1).                 x1T = VT(t1T - td) = (c + VT)(t1T - t0) = c (t2 - t1T) .

 

- I już może wszystko obliczyć. - Bo chwile td,t0,t2  zna ... - Ale td  na pewno przegapił. Albo jej nie było - bo może supernowa nigdy się z nim nie zderzyła? - Wtedy td  trzeba obliczyć.

Kinematyka to zawsze tylko trzy niezależne równania, a teraz mamy w nich cztery niewiadome V,td,t1T,x1T.  Potrzebna więc druga echolokalizacja. Zmierzymy w niej radarowe chwile   i ułożymy dla nich drugą, identyczną kinematykę

 

(2.1').

.

 

Mamy więc 6 niezależnych równań z 6 niewiadomymi  .  Zadanie jest więc rozwiązywalne - każdą z tych niewiadomych można już wyrazić radarowym wzorem, będącym funkcją wyłącznie znanych z pomiarów chwil  .  - Zacznijmy od współrzędnych, lokalizowanych w eT.
- Z ostatnich dwóch członów kinematyk (2.1) i (2.1'), otrzymamy
 

 

(2.2).

 

 

 

 

To jeszcze nie wzory radarowe, bo występuje w nich jeszcze nie znana prędkość VT.
- Możemy obliczyć ją znów z kinematyk, albo już z tych współrzędnych

 

(2.3)

 

Gdy obie lokalizacje wykonano w jednakowym stanie dopplerowskim (na Rys.2.3  obie dla wzajemnego oddalania),  to  c' = c   i równanie to upraszcza się do postaci

 

 

 

a po uporządkowaniu względem potęg szukanej VT

 

 

                                                                                                                                           

gdzie

- bo to dwie różne lokalizacje. - Wobec tego

 

 

 

gdzie K jest pierwiastkiem algebraicznym[16] (patrz FG1). - Stąd

 

(2.4).

[17]

 

Jest to radarowy wzór na prędkość echolokalizowaną w eT  (K jest trywialną funkcją chwil radarowych).

Licząc dalej, wzory (2.2) zapiszemy w postaciach

 

 

(2.5).

 

 

 

bo z (2.4)

 

(2.6).

K = 1+ βT

 

 

Wzory (2.5) to wzory na współrzędne eT (ostatnie człony są radarowe), zaś (2.6) to wzór eT na uniwersalny współczynnik Dopplera. - Okazuje się że wreszcie w eT zachodzi ta upragniona tożsamość własnych współczynników Dopplera

 

(2.7).           k1T = k2T = K      patrz wzory (1.11) i (1.12)  - w FG1.

 

Oznacza to że próżnia jest prostsza od powietrza i że eT, czyli EFG, jest najprostszą z fizyk.[18]  I tak powinno być. Ale o tym będzie w następnym odcinku. - Teraz podam jeszcze tylko radarowe wzory na chwilę Dopplera

 

(2.8).

 

Są one słuszne we wszystkich fizykach (także w eQ).

 

 

A X1 znów wezwał, ale tym razem tylko zawsze niezawodnego A, i powiedział:-
 

ZADANIE TRZECIE. - Centrala potwierdziła że supernowa S zgasła, ale kazali ją śledzić. Weźcie więc ten swój radar i gapcie się. A gdyby co, natychmiast meldować. - Gdy A wreszcie ją dostrzegł (zlokalizował), X1 już nie było.

Dlaczego i ile lat miał A ?


piątek 18.12.87.

 

 

strona glówna całej witryny fg

  Spis treści tej strony

Słownik

 
 

 

FG3.     Różne "światła" (sygnały) i "fizyki" (echolokalizacje).  -  Paradoksy.  [19]

 

Było pięciu wytrawnych fizyków - eP, eQ, eR, eS i eT.  Mierzyli zgodnie, ale każdy lokalizował co innego. A że każdy znał wzory wszystkich, każdy sprawdzał co też z tych samych radarowych chwil liczą jego znakomici koledzy. I wszyscy tarzali się ze śmiechu (w ciszy swoich gabinetów). - No bo wg eR zegary w ruchu się spóźniają a pręty skracają, zaś wg eP jest wręcz odwrotnie. Poza tym gdy jeden z nich mówi że światło czerwienieje, drugi twierdzi że fioletowieje. - Poza lokalizacją prędkości bPbR  byli oni zaciekłymi antagonistami. - Podobnie eS i eT - czasy t1S ≡ t1T  lokalizowali zgodnie, ale resztę, nie daj Boże. - W miarę wzrostu prędkości obiektów (na ogół latających), ich radary, poza eT, traciły precyzję, bo np. eS zawsze zdążał ale nie w to miejsce (x1S ≠ x1T), zaś ... - Faktem jest że wszechwładnie zapanowała eR, która twierdzi iż jej foton jest fotonem absolutnym, czyli że jest on fotonem dla wszystkich (fizyk i obiektów). - A mógł zaistnieć obiektywny Świat absolutny i jedne prawa ... Świat wyłącznie wartości spoczynkowych, czyli eT.

Ale wróćmy do naszych fizyków. - Zdaje się im kolejno, że światłem są sygnały pędzące względem radaru z prędkościami (Rys.3.1)

 

(3.1P).            c1P = c + vP                  c2P = -c + vP             fizyka (świateł c) obiektów

 

(3.1Q).            c1Q = c + w                  c2Q = -c + w             fizyka wiatru w

 

(3.1R).                 c1R = -c2R = c                                       fizyka radarów

 

(3.1S).             c1S = c                          c2S = -c + vS              fizyka źródeł, nadajników (o niej jeszcze nie było)

 

(3.1T).            c1T = c +vT                   c2T = -c                  fizyka odbiorników.

 

       Powyższe definicje własnych "świateł" eP, eQ, eR, eS i eT mówią po prostu o tym, że wszystkie radary lokalizują sygnałami c (pędzącymi z szybkością c), ale wg każdego względem czego innego. Bo tylko

eP      "do"  i  "od"  danego zdarzenia (lokalizowanego punktu czasoprzestrzennego, spoczywającego w bezwietrznym dla niego ośrodku w = vP  - o takiej prędkości względem radaru);

eQ     w danym wietrze w  (względem radaru); - w ogólności  w ≠ 0  i  w ≠ vP

eR      "od"  i  "do"  danego radaru (spoczywa on w bezwietrznym dla niego ośrodku w ≠ 0);

eS      "od"  danego źródła (spoczywającego w swoim nadawczym bezwietrze);

eT      "do"  danego odbiornika (spoczywającego w swoim odbiorczym bezwietrze
- w eterze własnym).

I mimo że Einstein twierdzi że jego światło jest absolutne, czyli że każdy jego foton pędzi z szybkością c  jednocześnie "od" i "do" a nawet "obok" wszystkich, to wiemy że euklide­sowo i w ruchu jest to niemożliwe - bo wszystkie powyższe światła, poza spoczynkiem nie mogą być jednym i tym samym. - Dlatego absolutnym światłem już nie będę się zajmować, ale tylko galileuszowskim światłem eR - bo jest wyobrażalne. Ale prawdziwa jest oczywiście tylko eT. [20]  - Za poprawnością eT przemawia choćby wyróżniająca ją totalna tożsamość wszystkich współczynników Dopplera

(3.2T).   k1T = k2T = kT = K                gdzie    kT = 1 + bT

bo u innych (poza spoczynkiem) jest tylko

(3.2P).     k1P = kP ≠ k2P   i nic nie jest równe K             (kP = 1 + bP)

(3.2Q).

k1Q ≠ k2Q

poza 

bo wtedy   gQ = 1   i   k1Q = k2Q = K = kQ = 1 + bw
z FG1  ze wzorów (1.11Q), (1.12Q), (1.13Q) i (1.8)

(3.2R).     k1R ≠ k2R = kR    i nic, jak w eP, nie jest równe K

(3.2S).     k1S = k2S = K ≠ kS .

Gdy  b = 0,  czyli w spoczynku, u wszystkich wszystkie współczynniki Dopplera są równe jedności, czyli jego zjawisko nie występuje i wszystkie fizyki są tożsame.

 

(3.3) i (3.4)  - tych wzorów tu nie przepisałem. [21]

 

A teraz o paradoksach. - Pojawiają się one zawsze gdy komuś się wydaje że jest tak (jak liczy), a naprawdę jest jakoś inaczej (np. jak Einstein liczysz wzorami eR a świat jest eT).
- Albo - paradoksami są wszystkie wyniki różne od spoczynkowych, czyli zmierzonych naprawdę, bo w bezruchu, bezpośrednio i jednoznacznie (np. długość linijką, czas rzutem oka na blisko spoczywający zegar) czyli od zmierzonych klasycznie. - Ponieważ eT lokalizuje wyłącznie wartości "spoczynkowe" (nawet prędkość!), to w niej paradoksów nie ma.[22]

Paradoksy nie są więc wewnętrzną sprawą żadnej fizyki - one występują między fizykami.[23]

Miarą paradoksu jest stosunek wartości zlokalizowanej, do wartości spoczynkowej. - Tak przyjął Einstein i niech tak pozostanie.

Ale zamiast dalej się rozwodzić, załączam Tabele 1 i 2. - W ich główkach podaję wzory uniwersalne, czyli ogólne definicje (słuszne we wszystkich fizykach).[24]

A co ogólnie wynika z relatywistycznych paradoksów Einsteina? - Że Einstein swoją fizykę zbudował światłami eT, liczył sygnałami eR a wierzył że uczynił to fotonem absolutnym. I stąd niewyobrażalność jego światła, świata i fizyki - a nie "z zasady" (chyba że "pomiaru"). - W ten sposób uzyskał on także kontrakcję, oraz transformacje i niezmiennik Lorentza, ale o tym będzie w cz. FG4 i FG5.  I o sumie Einsteina, czyli o składaniu prędkości.

Wynika także to, że Einstein nie zawsze wierzył w to co obliczył. Bo np. akceptuje obliczoną i przez niego współrzędną  t1R  jako "samą w sobie", odrzuca ją zaś zawsze gdy do czegoś mu ona nie pasuje - np. do współczynników Dopplera.

Która fizyka jest dobra, czyli najlepsza, już napomknąłem, ale dodam jeszcze że jest nią fizyka bez paradoksów. Bo ona opisuje Świat najprościej i w sposób zrozumiały. Ona umożliwia więc świadomy rozwój. Bez niezdrowych sensacji i ekscytacji, czyli bez paranaukowych rewelacji "współczesnej fizyki". - Osobiście wolę własny eter a nie światy (czasy i przestrzenie) własne. Bo wolę w swoim eterze pędzić przez jedyny absolutny Świat, niż bez eteru tkwić w jakimś co prawda własnym, ale za to w prowincjonalnym świecie.
A gdy muszę w coś wątpić, to wybieram zwątpienie w wymyśloną przecie lokalizację, a nie w rzetelny pomiar. Bo lokalizować potrafię co zechcę a mierzę zawsze jedno i to samo - prawdziwie. I jeśli istnieją w fizyce pytania bez sensu, to jest nim na pewno pytanie o to kto dobrze mierzy - bo kto dobrze lokalizuje, pytać trzeba. - Chyba że ktoś, jak w eT, lokalizuje to co mierzy ...

I na koniec pytanie: - Gdyby wiała wichura, a akustyczna echosonda o tym nie wiedziała i liczyła wzorami eR zamiast eP, to czy dryfujący balon też zlokalizowałaby paradoksalnie? - I czy istnieje prędkość graniczna? (Rys.3.1  i  3).

A wykresy "czynników Lorentza" też wtedy byłyby ciekawe.

I jeszcze jedno: - Paradoksy ("transfizykacje") działają między fizykami a transformacje
w jednej fizyce. Transfizykacje w eT (np. eR→eT) są "renormalizacjami" - poprawiają one wyniki obliczone, w obiektywne.

A nasi wytrawni fizycy będą mieli jeszcze wiele powodów do śmiechu. - Z kogo?

 

Tabela 3.1. -  PODSTAWOWE  WZORY  RADAROWE  (ruch jednostajny).

(3.5) i (3.6)  - a w oryginale poniższe wzory mają numery od (3.5P) do (3.5T) i od (3.6P) do (3.6T).

 

sygnał biegnie z szybkością c
jak niżej:

- współrzędne   t1 = t1(t0,t2)                 x1 = x1(t0,t2)

- własne współczynniki Dopplera

 

1

2

3

4

do  i
od

obiektu

w = VP

od  i
do

radaru

w = 0

od

źródeł

w1= 0 
w2=VS

do odbiorników

w1=VT
w2= 0  

k1T = k2T = K = 1+ bT

 

gdzie   

znany już uniwersalny współczynnik radarowy, a jego pierwiastek K jest uniwersalnym, średnim współczynnikiem Dopplera.

 

A współrzędne wyprowadzono z poniższych wzorów

(3.6).

w = wiatr, wind.

 

Z powyższej tablicy łatwo obliczyć renormalizacyjne "czynniki Lorentza"
 

(3.7).                           np.           oraz np.    gS = gT = 1 .

Miarą paradoksów własnych współczynników Dopplera są więc "czynniki Lorentza" .

Można napisać także bardzo przydatne praktyczne (nie radarowe) wzory na współrzędne
 

(3.8).       t1 = k1(t0 - td) + td                    x1 = b(t1 - td) = k1×b(t0 - td)c           gdzie   .

W następnej części, w Tablicy 4.1, podaję wzory praktyczne dla rozpatrywanych tu fizyk .

Zaś radarowy wzór na chwilę Dopplera td  podałem już w FG2 - wzór (2.8).

 

Istnieją też wzory dla chwil radarowych (mierzonych przez radar) [25]
 

(3.9).

skąd

lub   

a w eT nawet dla wszystkich chwil (mierzonych i lokalizowanych)

 

(3.9T).

skąd

lub 

 

- Bo w eT, radar i lokalizowany obiekt, są równoprawne (t0 na dowolnej linii).


Tabela 3.2.
-  PARADOKSY [26]

(3.10).     - są to wzory  (3.10P),  (3.10Q)   itd.

- czasu (dylatacje)

- położeń

Ale to jeszcze nie kontrakcje ainstainowskie.

- prędkości

1

2

3

czyli jak niżej

    czyli jak wyżej

      bo   bPbR

 

Kładąc  bT = K-1   do powyższych wzorów na prędkości, otrzymamy wzory radarowe na prędkości lokalizowane w poszczególnych fizykach.

 

Paradoksami chwil są wzory

(3.11).     t1 = g(t1T - td) + td

a w przypadku jednorodnym (kanonicznym), czyli gdy  td = 0

(3.11a).   t1 = g.t1T .

Identyczną postać mają wzory na dylatacje (paradoksy czasów)

(3.12).     Dt1 = g.Dt1T .

- Istnieje jeszcze wiele innych paradoksów (tyle ile wielkości fizycznych).

 

sobota 26.12.87

 

 

strona glówna całej witryny fg

  Spis treści tej strony

Słownik

 
 

 

FG4.      Kontrakcje.

 

- Długość mierz tylko po jej zmierzeniu. -  mówi Einstein. - A umieraj po śmierci ...

Gdy radar zmierzy chwile  t0,t2   to obliczy co zechcemy. Bo liczy on przez nas wymyś­lonymi wzorami. - Wszystkie radary (fizyki) mierzą to samo, a liczą na ogół co innego.

W przypadku kontrakcji Einsteina nie jest to prawdą - je nawet mierzy każdy inaczej (inne radarowe chwile - Rys.4.1). A dzieje się tak dlatego, że każdy chce zachować wymaganą przez Einsteina jednoczesność - i mimo że wszyscy liczą je tak samo, każdemu wychodzi inaczej  (w innej chwili t1).

Gdy znasz długość l, możesz obliczyć chwilę
 

(4.1).

Rys.4.1.  - nie ma tu tego rysunku, ale skorzystaj z nowszego rysunku Einsteina kontrakcja lRT długości lT.
Niestety trochę inna na nim symbolika.

potrzebną do „zmierzeniaˮ tej długości. Gdy nie znasz długości, nic nie możesz obliczyć i nie możesz jej „zmierzyćˮ. - Długość więc naprawdę należy znać przed jej  „zmierzeniemˮ.

Ale niekoniecznie. Bo zamiast lokalizować ją tak jak na Rys.1 (jednoczesność w t1  - lokalizowana), możesz lokalizować ją jak na Rys.4.2  (trywialna jednoczesność w t0  - mierzona; ale nie musisz nawet jej mierzyć), a nawet zupełnie inaczej (bez żadnej jednoczesności). I w obu ostatnich przypadkach nie trzeba jej znać (przed jej „zmierzeniemˮ). A to już coś.

Ale nie ją „mierzyˮ Einstein. Bo Einstein liczył (z euklidesowego modelu eR) tylko współrzędne i prędkość, a wszystko inne wydedukował - jako nieuniknione i nieeuklidesowe już konsekwencje z tych współrzędnych i z raz popełnionego błędu. - Z uśrednienia własnych współczynników Dopplera. - Ale trzeba było - no bo co w pustce, czyli jak w nic, może łamać ich równość? - Co innego, powiedzmy, w akustyce eQ - w niej zawsze coś jest (np. powietrze), albo w eT.  Ale ją trzeba było dopiero wymyślić. - A współczynnikiem Dopplera naprawdę jest K, tylko że jego wydumanie (bo trzeba było) okryło ciemnotą Świat. - Trzeba było go wyliczyć. Z wyobrażalnego modelu. Wówczas Świat nie stałby się aksjomatyczny ani "kwantowo" ani "relatywistycznie".

- I okazało się że Einstein zamiast sygnałami eR liczyć relatywistyczną długość lR , elektromagnetycznymi światłami wydedukował "długość" LR (Ryas.4.3a). I to jest jego kontrakcja (choć żadna to długość).

I w ten sposób potwierdza się moja teza że Einstein swoją fizykę zbudował światłami eT - teraz nawet nimi liczy (sygnałami eR zachowuje tylko swoją relatywistyczną jednoczesność - dla bardzo abstrakcyjnych końców lokalizowanego pręta zresztą). - Ale nic dziwnego - skoro znalazł właściwy (obiektywny) współczynnik K, stworzył EFG, czyli eT. Szkoda tylko że jej nie zauważył. - Zyskalibyśmy kilkadziesiąt lat. A może więcej ...

A teraz trochę szczegółów. - Bardzo przydatne do porównywania fizyk (do pisania ich wzajemnych paradoksów) i do konstruowania ich diagramów, są praktyczne wzory (3.8) z poprzedniego odcinka. - Oto one:-

Tabela 4.1.
- WSPÓŁRZĘDNE -  WZORY PRAKTYCZNE

t1 = k1(t0 - td) + td
 

  

x1 = k1·b(t0 - td)c
 

 (4.2).


 [27]

1

2

(4.2P)

(4.2R)

t1S = K(t0 - td) + td      = t1T

x1S = (K-1)(t0 - td) c

(4.2S)

t1T = K(t0 - td) + td      = t1S

x1T = K(K-1)(t0 - td) c

(4.2T)


Wzory te otrzymałem kładąc do radarowych wzorów (3.5) na t1,x1   w Tabeli 3.1  (w poprzedniej części), wartość

 

(4.3).          t2 = K2(t0 - td) + td     -  ze wzoru  (3.9)  dla  n = 1,  lub  z (3.9T)  dla  n = 2 .

 

- Z załączonych rysunków ułożyłem napisane na nich wzory, teraz podstawię do nich co trzeba (także z poprzednich odcinków) i ułożę tabelę:-

Tabela 4.2.
-  KONTRAKCJE.[28]  -  WZORY RADAROWE

(4.4).   - Są to wzory  (4.4P),  (4.4Q)   itd.

Kontrakcje Einsteina

     i

Moje kontrakcje  

  

1

2

w eS i eT kontrakcje Einsteina

nie występują

       gdzie  

 

     Metoda Einsteina          ^_      moja metoda M ("mono")

 

i - Współczynnik  z Tablicy 3.2, kol.2,  w części  FG3  - jest on miarą paradoksu położeń.

Z powyższej Tabeli wynika że można pominąć kontrakcje, i długość spoczynkową (obiektywną) liczyć bezpośrednio z jednego z poniższych wzorów:-

- w metodzie Einsteina każdy ze swego

(4.5).

 (przypominam że  ).

- w mojej metodzie "mono" (pomiar długości jednym sygnałem wysłanym - echolokalizacja), wszyscy liczą jednym i tym samym wzorem

(4.6).

wszyscy mierzą te same radarowe chwile   i          (Rys.4.2).

Ale można też renormalizacjami - gdy Einsteina, to kontrakcję należy pomnożyć przez czynnik Lorentza (danej fizyki). Moimi zaś renormalizacjami są wzory

(4.7).

- A gdy już znasz L0 , możesz obliczyć jej kontrakcje (jeśli musisz). - Ja liczę wyłącznie światłami eT, a więc najchętniej wzorem (4.6), lub ostatecznie ostatnim wzorem (4.5) - ale to tylko dla zabawy (bo L0  już skądś znam).

I u mnie, czyli w eT, występuje totalna tożsamość lT = LT = L0 .  - Znów?  - Coś w tym musi być.

Ale w każdej fizyce ukryta jest cała obiektywna prawda eT - trzeba ją tylko wyrenormalizować (z jej paradoksów). Gdy się o tym wie, albo, jak w fizyce kwantowej, gdy się trochę zgadnie.

A to że Einstein swoją fizykę zbudował światłami eT (wzbudzeniami elektromagnetycznymi) równie potwierdzi się w następnym odcinku - będzie w nim o transformacjach. Ale nie tylko.

A teraz załączam, jak mi się zdaje, pożyteczną tabelę:-

Tabela 4.3.
-  KONTRAKCJE EINSTEINA.  -  OBIEKTYWNE NIEJEDNOCZESNOŚCI.

(4.8).   - Są to wzory  (4.8P),  (4.8Q)   itd.

1

2

3

 

Np.:                                                                   

 

- By w t1R  zachować relatywistyczną jednoczesność ,  drugi z sygnałów c11·c  należy wysłać (do bliższego końca B) w chwili .  Powróci on do radaru w chwili  (jako pierwszy z sygnałów c2).  I wystąpi wówczas obiektywna niejednoczesność . - Patrz Rys.3a. - EINSTEINA KONTRAKCJA FR-FT. [28a]

 

A błąd Einsteina (liczył, a raczej dedukował L , a myślał że l ) przyjąłem za regułę. -


C-c,  piątek  1.01.1988.

 

 

strona glówna całej witryny fg

  Spis treści tej strony

Słownik

 
 

 

FG5.      Trzy obiekty.  -  Fizyka eT.

 

Prawdę mówiąc nie ma fizyki absolutnie dobrej lub absolutnie niedobrej, bo każda jest dobra we właściwych warunkach i niedobra w niewłaściwych. Bo fizyka dobra, czyli fizyka, i niedobra, czyli parafizyka, to te same wzory, tylko że fizyka zawsze liczy nimi dobrze a parafizyka nie wszystkimi albo w ogóle. I musi „renormalizować” - bo liczy paradoksy.

Gdy liczysz i wychodzi

(5.1).

KCA = KCB KBA

czyli

 

to lokalizujesz w otwartej przestrzeni, czyli we wspólnym ośrodku i resztę musisz liczyć ogólnymi wzorami eQ (gdy wieje ci wiatr tego ośrodka), albo możesz liczyć jej szczególnymi wzorami eR (gdy ci nie wieje), albo eP (gdy nie wieje on lokalizowanemu obiektowi). Ale gdy wychodzi, że

 

(5.2).

KCA = KCB + KBA - 1

 

to jest tak jak np. na rys.1  i resztę musisz liczyć wzorami eT - bo wiatr nie wieje tylko odbiornikom. - Inne wzory, np. eR, są wówczas parafizyką (np. eRT).

Tak jest, powiedzmy, w akustyce, ale na wiatr zawsze należy uważać. Czyli na prąd - nawet przesunięcia. - A powyższe równości mówią, że dobrze obliczone prędkości, czyli obiektywne, zawsze transformują po galileuszowsku, czyli że czas jest absolutny. I przestrzeń.
 

 

Bizdarzenia. - Jest to diagram LOKA­LIZACJE ELEKTRO­MAG­NE­TYCZNE (czyli ogólnie eT) z 1986 roku - a raczej jego nowsza, nieco unowo­cze­śniona, kopia..
 

Niestety, niektóre symbole są tu inne niż używane w niniejszym prawie równie bardzo starym artykule z 1988 roku. - Szczególną uwagę zwróć na zdarzenia C1AT, C2BT i B3CT.
 

A diagramu z para­biz­da­rze­niami, o których mowa w następnym punkcie FG5A, jeszcze trudniej pokazać na monitorze - monitor jest za mały, więc diagram byłby za gęsty, nie udałoby sie wszystkiego w niego wcisnąć (to by musiał być format co najmniej A2). Ale wydaje mi sie, że, kto bardzo zechce, na podstawie niniejszego artykułu wykreśli każdy diagram).
 

I teraz pytanie:
 

Czy coś co może istnieć tylko w jednym układzie może trans­for­mować do innego układu ?

Czyli do układu w którym nie może być (nie jest w nim spostrzegane - nie oddziaływuje w nim).
 

Czy może transformacje nie mają sensu? - Może nawet równania Maxwella powinny bitransformować zamiast transformować?

 

Dopiski czerwonym kolorem, i wszystko w tej czerwonej ramce, pochodzą z czerwca 2007.


Na tym diagramie

A  echolokalizuje wszystkich, czyli B i C

B  tylko C

C  nikogo - bo jest "zwykłą" cząstką.
 

 

Gdy więc w dwóch echolokalizacjach (na rys.5.2 pokazano jedną z nich - w powyższej ramce pokazuję nowszą wersję podobnego diagramu, niestety z inną symboliką), zainicjowanych wzbudzeniami A w i w , sonar (radar itp.) obliczy uniwersalne współczynniki radarowe

(5.3).

 

a sonar B obliczy

 

(5.4).

(bo takie są jego chwile radarowe),

 

i gdy wyjdzie że spełniona jest równość (5.2), to oba sonary muszą liczyć wzorami eT  (by nie być parasonarami).

Obliczą jeszcze co prawda

 

(5.5).

zaś B

 

ale to są parawspółczynniki radarowe i należy korzystać z nich ostrożnie (by nie sparalokalizować parazdarzeń eTT2,3,4  i w efekcie jakichś nowych paracząstek - np. elementarnych).

I oba sonary mogą liczyć już wszystko i to już z pojedynczych par radarowych chwil. - Ale aby rachunki uprościć, przyjąłem że linie świata A, B, C przecinają się w jednym zdarzeniu (granicy) Dopplera  t = td = 0.  Założyłem także że sonary wiedzą swoje (jak wyżej) a ja swoje. Znam mianowicie tylko jedną chwilę radarową (oraz  td = 0), ale za to znam prędkości  i   sonaru B i cząstki C, względem sonaru A.  - Z tego mogę obliczyć to co wiedzą one. Bo

 

(5.6).

 

więc

 

(5.7).

 

(5.8).

 

(5.9).

 

 
 

  

 

 

(5.10).

 

Radarowe chwile B obliczyłem już tu "po drodze", ale teraz napiszę je wyraźnie wśród współrzędnych zdarzeń w których B został wzbudzony.

 

(5.11).

B1T :

 

(5.12).

 

(5.13).

B2T :

 

(5.14).

 

(5.15).

B3T :

 

(5.16).

 

(w powyższych wzorach można dopatrzyć się parawspółczynników (5.5)).

Sonar A sprawdzi zaś moje podstawowe wiadomości, wzorami

 

(5.17).

 

zaś sonar B, wzorem

 

(5.18).

 

- Bo B nie wie tego co A.  Bo gdyby wiedział, mógłby liczyć tak

 

(5.18a).

 


- Bo to są sonary a nie parasonary i liczą prędkości obiektywne. -

- A z porównania (5.18) i (5.18a) wynika właśnie równość (5.2), z której mogę obliczyć KCB, a z niej, lub z (5.18a), obliczę  - bo jeszcze ich nie znałem.

Wiemy już to samo i możemy działać zgodnie. Wspólnie więc zlokalizujemy interesującą nas cząstkę C. - Razem z A uczynię to tak:

 

(5.19).

C1T :

bo (5.8)

 

(5.20).

 

zaś z B, tak

 

(5.21).

C2T :

bo (5.15)  i  (5.11)

 

(5.22).

 

.

 

Każda współrzędna każdego z tych zdarzeń transformuje oczywiście po galileuszowsku, bo np. jest taka sama w układzie A i B (bo czas oba liczą od wspólnie obranej chwili zerowej), zaś

 

(5.23).

 

 

Ale takie transformacje nie mają teraz większego sensu - bo np. zdarzenie C1T nie jest lokalizowane przez B, więc żaden sonar nie zna współrzędnej  występującej w powyższym wzorze (my ją znamy, bo mamy rysunek). - Teraz interesują nas bitransformacje, czyli związki łączące współrzędne (prędkości itd.) dwóch różnych zdarzeń, zlokalizowanych przez A i B sygnałami powstałymi w wyniku jednego inicjującego wzbudzenia (tu A w  ).  A tak "sprzężone" zdarzenia będę nazywał bizdarzeniami. - Bo w eT (eS i wszystkich fizykach ośrodków własnych - globalnie, czy tylko dla odbiorników albo nadajników), dwa sonary (radary itp.), poza spoczynkiem lokalizują jeden i ten sam obiekt w różnych chwilach i miejscach. A chwile te i miejsca w eT bitransformują tak

 

(5.24).

 

Bo tak wynika z (5.19) i (5.21) oraz z (5.20) i (5.22). - A występujący tu współczynnik mówi że równość (1) nie jest spełniona, czyli że eT to żadna eQ, bo nie dzieje się w żadnej "wspólnej przestrzeni" (we wspólnym ośrodku).

- A co by było gdyby sonary, w warunkach takich jak tu, czyli w obiektywnej rzeczywistości eT - w której spełniona jest równość (5.2) a nie (1) - zamiast wzorami eT liczyły np. wzorami eR ?  - To liczyłyby paradoksalnie. I nawet gdyby cząstka C była tylko samolotem, paradoksy byłyby znaczne. Bo tu c = 300 m/s  a nie 300.000.000 m/s. - Ale je obliczymy w następnym odcinku, w którego zrozumieniu również pomogą Tabele 1 z FG3 i 4 i znajomość odcinka FG2. I wyobraźnia. A to nie to samo co inteligencja liczydeł.

W FG5A będzie więc o parabitransformacjach Lorentza i Einsteina, zaś niezmienniki (!) Lorentza okażą się prawdziwe, choć niezupełnie tak jak to sobie wyobrażał Minkowski - bo obiektywnie nie są żadnymi pseudopitagorasami. - Jednym słowem Wielka Siostra okaże się parafizyką eRT. I to wszystko jedno czy w powietrzu czy w próżni (ale nie w niczym). - A w niej wszystko paradoksuje po lorencowsko-ainstainowsku i wszyscy mówią że wiatru nie ma. A wiatr wyje wtedy z rozpaczy


wtorek 26.01.1988.
 

 

strona glówna całej witryny fg

  Spis treści tej strony

Słownik

 
 

 

FG5A.         Trzy obiekty.  -  Paraecholokalizacja eRT.

Uwaga, to wszystko jest bardzo ważne i tylko z początku może wydać sie śmieszne.
- Dopiski czerwonym kolorem, i wszystko w czerwonej ramce, pochodzą z czerwca 2007.
 

transformacje, bitransformacje i parabitransformacje. Paratransformacji, zdaje się, nie ma, a jeśli jest, to jest zwykłą transformacją jednego parazdarzenia. - Transformacje wiążą współrzędne (prędkości itd.) jednego i tego samego zdarzenia (lub parazdarzenia) ale obliczone z dwóch różnych układów, a bitransformacje tak samo, tylko że dwóch różnych bizdarzeń. Podobnie parabitransformacje, ale dwóch parabizdarzeń.

Bizdarzeniami są zdarzenia zlokalizowane z dwóch różnych układów (po prostu przez dwa różne sonary), ale sygnałami powstałymi w wyniku jednego inicjującego wzbudzenia (tu A w  ). Są to więc zdarzenia (obiektywne) "sprzężone" tym wzbudzeniem w parę. Parabizdarzenie to też tak sprzężona para, ale parazdarzeń sparalokalizowanych parasygnałami parapowstałymi w wyniku tego inicjującego wzbudzenia. - "Para" znaczy "niby", "rzekomy", czyli "relatywis­tyczny" lub "niewłaściwy" - nibylokalizowany czyli paralokalizowany. Para to inaczej quasi.

Bizdarzeniami są więc omawiane w poprzednim odcinku zdarzenia C1T i C2T (są one i tutaj - na rys.2a), zaś parabizdarzeniami są tutaj parazdarzenia oraz parazdarzenia .

 
    Kliknij obrazek, by go powiększyć - zoom.

    A gdy chcesz jego bardzo duże powiększenie, kliknij tutaj.

 

A teraz po kolei. - W poprzednim odcinku sonary A i B, sygnałami powstałymi w wyniku jednego inicjującego wzbudzenia w  zlokalizowały cząstkę C  w bizdarzeniach C1T i C2T.  Bo rzeczywistość była taka, że należało liczyć wzorami eT.  I padło pytanie co by było gdyby, mimo że spełniona jest równość (5.2), oba sonary liczyły wzorami eR zamiast eT.  I padła odpowiedź że liczyłyby relatywistycznie, czyli paradoksy. Teraz dodam że takie jak na rys.2  i je policzę.

Parasonar A, z tych samych co poprzednio obiektywnych chwil radarowych, a więc i z tych samych uniwersalnych współczynników radarowych (5.3), zparalokalizuje C  w parazdarzeniach

 

(5.26).

bo (5.8)

 

(5.27).

 

(5.28).

bo (5.9)

 

(5.29).

 

(5.30).

bo (5.10)

 

(5.31).

(gdyby linie świata A, B, C przecinały się w różnych zdarzeniach, byłoby jeszcze jedno parazdarzenie  - jednorodność ogranicza więc "ogólność rozważań").

Natomiast parasonar B zparalokalizuje C w parazdarzeniach
 

(5.32).

bo (5.13)   i   (5.11)

 

(5.33).

 

(5.34).

bo (5.15)   i   (5.11)

 

(5.35).

 

Indeksy RT mówią że są to parazdarzenia tylko w parafizyce eR  fizyki eT, czyli w parafizyce eRT.  Brak indeksu T oznacza że są to parazderzenia dowolnej parafizyki eR (względem dowolnej fizyki) a w szczególności (gdy panują dla eR właściwe warunki) że są to zdarzenia eR. - Indeks T mówi ponadto że te parazdarzenia zależą od wzbudzeń sonaru B - od tego w których zdarzeniach został on wzbudzony w eT (tu akustycznie, w wyniku jednego akustycznego wzbudzenia inicjującego w  ).  W parafizyce odwrotnej, czyli w eTR, sonar B byłby wzbudzony w innych niż tu zdarzeniach i inny byłby współczynnik (4).

- A jak to wszystko paratransformuje, a raczej parabitransformuje, bo w wyżej określonych parach sprzężonych parazdarzeń, czyli parabizdarzeń, oznaczonych tu indeksem T ? (na rys.5.2  związane są one wspólnym zdarzeniem B, a więc i jego chwilą radarową - ale także chwilą radarową A).

Powyższe parabizdarzenia parabitransformują tak:-
 

(5.36).

z   (5.28)   i   (5.32)

 


(5.37).

z   (5.29)   i   (5.33)

 

(5.38).

z   (5.30)   i   (5.34)

 

(5.39).

z   (5.31)   i   (5.35)

 

Nie wiem które z nich zauważył Einstein, ale to nieważne, bo obie parabitransformują po lorencowsku. Bo inaczej można napisać je tak

 (5.36a).

 

(5.37a).

 

(5.38a).

 

(5.39a).

 

A w ogóle to Einstein za mało zauważył i kwantowcy mają pewne kłopoty - np. rosną im tabele. Ale trudno jest coś zauważyć gdy wszystko aż tak podobne i gdy niczego się nie rozumie (bo "Świat jest z zasady niewyobrażalny").

A relatywistyczna prędkość która pojawiła się w ostatnich członach, to oczywiście

 

(5.40).

znana prędkość Einsteina.

 

Bo relatywistyczny (ainstainowski) parasonar A "zlokalizuje" i B nie tam gdzie trza, bo w parazdarzeniu

 

(5.41).

 

(5.42).

 

-         A jakie są parabiprędkości ?

 

(5.43).

z  (5.28)  i  (5.29)

 

(5.44).

z  (5.30)  i  (5.31)

 

(5.45).

z  (5.32)  i  (5.33)

 

(5.46).

z  (5.34)  i  (5.35)

 

(i jeszcze kilka paraprędkości, ale je sobie podarujemy).

- A jak one parabitransformują, czyli jakie są ich "relatywistyczne sumy (Einsteina)" ? -

 

(5.47).

z  (5.43)  i  (5.45)

 

(5.48).

z  (5.44)  i  (5.46)

 

- A niezmiennik Lorentza, czyli "interwał czasoprzestrzenny"? - On, a raczej one, są obiektywne, bo
 

(5.49).

 

(5.50).


Ale to żaden Pitagoras. Nawet nie "pseudoeuklidesowy".

 

- I macie swoją Wielką Siostrę. - Jej prawdziwe imię eRT.

 

 

- CZY TRZEBA WIĘCEJ ? - Nie wiem.

 

Ale gdyby jednak, to przypominam: U mnie wszystko sprawdza się na rysunkach. Na ortokartezjańskich, bezpośrednio linijką, bez pochylania i "kalibrowania" i żadnych innych parafizycznych i paranoicznych machlojek. - Ale odległość mierz od obiektywnych linii świata a nie od jakichś paralinii.

- Abyś mógł to sprawdzić, dołączam później sporządzone diagramy - zobacz. Albo większy.
 


 

- A jak szybkie są odległe galaktyki? - Gdy relatywistyczni paraastronomowie mówią że VR = 0,47c  (bo K = 1,66)  to wiadomo że  VT = 0,66c.  Zaś szybkie kwazary są tachionami - bo  bR > 0,6  oznacza K > 2, czyli  bT > 1.   I tak kwazar OQ172  (E.Rybka, "Astronomia ogólna" na str.501) oddala się od nas z nadświetlną prędkością  bT = 3,36.  A to już światło Czerenkowa (w naszej Ziemi eterze własnym). - A przesunięcie widma  z = bT.

I zastanówcie się dlaczego aż tak "dziwna" jest supernowa S1987A, o której było w odcinku FG2.

Zmieńcie co nieco panowie, a może Świat znów zmieni rozmiary. I wiek.

A Maxwella nie transformujcie już ani po lorencowsku, ani po galileuszowsku. -


wtorek 26.01.1988.




 

strona glówna całej witryny fg

  Spis treści tej strony

Słownik

 
 

 

Komentarz historyczny, czyli trochę z historii mojej fizyki.

26.09.2000 znalazłem ten mój przełomowy serial "Fizyki galileuszowskie", maszynopis napisany w grudniu 1987 i w styczniu 1988  - jest to kolejny krok milowy na drodze rozwoju mojej fizyki (którą stworzyłem w sierpniu 1986 roku, pisząc oba Zeszyty "CZY RADAR ŹLE MIERZY ?"). Jest to znaczące rozszerzenie mojej wiedzy o Świecie. - W  nim po raz pierwszy sformułowałem takie pojęcia jak parafizyka, bizdarzenie, parabizdarzenie, bitransformacja i parabi­trans­formacja. Bo w trakcie pisania odcinka FG 5  zauważyłem że każda fizyka jest dobra lub niedobra, bo dla każdej potrafie zbudować euklidesowy model, w którym wszystkie jej wzory są dobre (właściwe) - także dla STW Einsteina. W przyszłości zacząłem rozróżniać też fizykę i parafizykę, od echolokacji i paraecholokacji - i, oprócz symboli typu FG, wprowadziłem symbole typu ET, zastąpione następnie przez eT.  I rozróżniam "fizyke" od echo­lo­kalizacji (echolokacji). - Zmagałem się tutaj też ze skomplikowaną symboliką, zwłaszcza z opisującą trzy obiekty (zwłaszcza niejednorodne - ale ten fragment chyba już zaginął, czyli go wyrzuciłem w ramach któregoś sprzątania).

Teraz, mając znów ten serial "Fizyki galileuszowskie", mogę udoskonalić moje prace, także te napisane w latach 90-tych i późniejszych.

Na razie ten maszynowy serial "Fizyki galileuszowskie", przepisałem bez rysunków, zachowując ubogi styl maszynopisu - bo przez 10 lat pisałem moją fizykę, na pożyczonej maszynie do pisania. PC-ta jeszcze nie miałem - mam go od 1993, ale wtedy edytowało się, a przynajmniej polskie teksty, w ChiWriterze, potem w TAG-u, a dopiero później w prymitywnym wówczas MS Word.  - Zmieniam teraz jednak co nieco - np. zamiast  K2  piszę K2,  czyli także zamiast np. piszę  .  Bo przecież już wiem, że to nie potęga, ale w ogólności także iloczyn dwóch różnych współczynników Dopplera. - Ale wtedy chyba jeszcze nie wiedziałem o ujemnym współczynniku echa, czyli o echolokacjach odwróconych. Rozpatrywałem tylko echolokacje sygnałami typu V+c  a nie typu V-c.

 

Taka jest historia mojej fizyki - w skrócie.

 

Ale intensywnie rozmyślać o Naturze zacząłem w Bieszczadach. Wzruszony tym że Przyroda tworzy i niszczy z jednaką obojętnością. Ślepym trafem. Nie podejmując żadnego wysiłku. - Zacząłem rozmyślać o przeznaczeniu i przypadku.

A po powrocie z Bieszczadów zaimponowali mi uczestnicy Wielkiej Gry. - Zdegustowany intelektualną bezczynnością (byłem już robolem), postanowiłem posiąść wiedzę im równą, ale z fizyki współczesnej. I dopiero wtedy zrozumiałem, że to niemożliwe, bo, jak stwierdziła Sylvia Plath (o czym wtedy nie wiedziałem), ta fizyka jest stekiem formułek, aż tak głupich że nie do pojęcia. Ludzkiego. Że to algorytmy dla liczydeł. I natychmiast postanowiłem stworzyć inną fizykę. I natychmiast podjąłem naprawdę nadludzki wysiłek, z zaangażowaniem jeszcze większym od tego z którym kiedyś odbudowywałem renesansowy Zamek.

Zresztą ja zawsze zdążałem ku wiedzy. Najchętniej własnymi drogami. Do Zasad Pierwszych. Jeśli chciałem coś zrozumieć, to po swojemu.


 

strona glówna całej witryny fg

  Spis treści tej strony

Słownik

 
 

 

Skorowidz

bitransformacje   itd.
bizdarzenia   itd.
para-
parabitransformacje    itd.
parabizdarzenia    itd.
transformacje     itd.

 


 

[1]  Ten bardzo ważny cykl "Fizyki galileuszowskie" napisałem na przełomie lat 1987-88.  W nim po raz pierwszy sformułowałem kilka podstawowych pojęć (bizdarzenie, parabizdarzenie, bitransformacja, parafizyka itp.). - Ale wtedy chyba jeszcze nie wiedziałem o ujemnym współczynniku echa. - Zobacz  Trochę z historii mojej fizyki.

[2]  "Kinematykę", czyli równanie kinematyki, obecnie nazywam równaniem echa, albo równaniem echolokalizacji.

[3]  Zaraz wyjaśni się że c  jest prędkością sygnału w przenoszącym go ośrodku - który wieje echosondzie z prędkością w.

[4]  Chodzi tu o echolokację (echolokalizację). - Obecnie rozróżniam fizyki (np. FG - fizyka galileuszowska) i echolokacje - je oznaczam teraz np. eR czy eT, zamiast, jak wcześniej, FR czy FT.

[5]  Obecnie zaczynam od kinematyki ogólniejszej, bo rozróżniam sygnały c1,c2  odpowiednio w wiatrach w1, w2.

[6]  W ogólności nie znamy jednak kolejności powrotu sygnałów odbitych - a może być odwrócona.

[7]  Gdy pierwotnie pisałem tę część FG1, nie zauważyłem tego przełomowego faktu, bo, jak już wspomniałem, stało się to dopiero podczas pisania części FG5. I wtedy do FG1 dodałem ten akapit.

[8]  Gdy sonarowi wiatr nie wieje, czyli gdy bw = 0, wzory (1.5) i (1.6) stają się znanymi połówkowymi wzorami Einsteina na jego relatywistyczne współrzędne. Czyli wzory Einsteina można wyprowadzić z echolokacji np. dźwiękiem w powietrzu.

[9]  Podobnie gdy  bw = 0,  jest to znana prędkość Einsteina. - Jest tak także dla uogólnionego tu "czynnika Lorentza" gQ  i dla wszystkich innych wzorów eQ  - kładąc w nie bw = 0 uzyskasz wzory Einsteina. Bo "radar" Einsteina, jest dowolną echosondą (np. sonarem) której wiatr nie wieje.

[10]  Obecnie nazywam go współczynnikiem echa.

[11]  Przepisałem wzory (1.13a) i (1.14), mimo że już nie mogę zrozumieć jak je uzyskałem. - A aby uzyskać ainstainowski czynnik Lorentza gR  ze wzoru (1.13), też wystarczy podstawienie do niego zerowego wiatru  bw = 0.  - Tak samo, o czym już wspomniałem, bR  uzyskamy z (1.8).

[12]  Ale go wtedy nie napisałem, a teraz nie wiem o co mi chodziło.

[13]  To znaczy względem A, B i C.

[14]   Niż wyżej wspomniane .

[15]  W oryginale z roku 1987 pisałem V,t1,x1  ale tutaj dalej piszę już  VT,t1T,x1T . -  Upoważnia mnie do tego fakt, że do powyższych kinematyk (do równań echa) wstawiłem prędkości  c1 = c + V  i  c2 = -c   - a to są właśnie definicje sygnałów eT, czyli sygnałów c1T   i  c2T .  Więc także V jest tu już prędkością VT.  - O "kinematykach" jest w poprzednim odcinku FG1.

[16]  Zaś  K2  jest współczynnikiem echa (tutaj zwanym współczynnikiem radarowym).

[17]  Obecnie dokładniej rozumiem to tak

 

[18]  To już nieprawda, bo przecież potrafię budować modele eT także dźwiękiem w powietrzu.

[19]   Dokonałem tu skrótów, bo w oryginale było za dużo rozwlekłego dowcipkowania.

[20]  Przypominam że dopiero podczas pisania odcinka FG5  zrozumiałem że każda "fizyka" (echolokacja) jest dobra, ale tylko we właściwych dla niej warunkach. A wszystko przemawia za tym że eT jest dobra dla światła (dla prawdziwych fotonów). Jednak dla mojej pamięci zachowuję ten oryginalny fragment tekstu, już nieprawdziwy.

[21]  Wzory (3.3) i (3.4)  i komentarze do nich, pominąłem, bo w oryginale dowodziły uniwersalności, jak mi się zdawało, "jedynie i zawsze słusznej fizyki eT", a ona przecież także jest słuszna tylko w jej właściwych warunkach.

[22]  To prawda, ale tylko w echolokacji sygnałami eT.  Np. prawdziwym światłem elektromagnetycznym.

[23]  Gdy inną "fizyką" liczysz a inną lokalizujesz.

[24]  Wzory w główkach nie są moimi obecnymi wzorami ogólnymi, z sygnałami typu C1,C2.

[25]  Współczynniki  n-echa.

[26]  Gdy przed laty pisałem ten artykuł, myślałem że ważne są tylko paradoksy względem spoczynkowych wartości echolokacji eT - może dlatego, że wśród nich są relatywistyczne paradoksy eRT  Einsteina (nawet dalej napisałem że "paradoksy eT są równe 1 (nie występują - z definicji)". Oczywiście z mojej ówczesnej definicji. - Tutaj w Tabeli 2  podaję trochę mniej zależności niż w oryginale, ale za to dodałem dylatacje.

[27]  Ze wzorów eQ pochodzą wzory pozostałych echolokacji ("fizyk") - dla ich wiatru w  ośrodka.

[28]  Są to kontrakcje względem wartości liczonych echosondą eT - bo wtedy sądziłem jeszcze że ja zajmuję się tylko echolokacją światłem. A wtedy, poza spoczynkiem, tylko eT liczy bezbłędnie, bo wartości spoczynkowe.

[28a]  Obecnie kontrakcje tę oznaczam Kontrakcja eRT  a nie Kontrakcja FR-FT.

 

      

  Spis treści tej strony

wersja strony 1988   ale poprawiana - ostatnie poprawki z  29.12.2011

 

 

strona glówna całej witryny fg

  Spis treści całej witryny fg

Słownik